Klasyczny kotlet mielony nigdy nie należał do moich ulubionych. Jako dziecko nigdy nie chciałam go jeść, kiedy zaczęłam sama gotować wymyślałam swoje wersje mielonego, ale wciąż był on bardzo podobny do tego z dzieciństwa. W końcu w zeszłym roku, zupełnie przypadkiem, wpadałam na pomysł, żeby mielone mięso wymieszać z zielonym pesto i bez dodawania zbędnych kalorii, zamiast panierować i smażyć postanowiłam ugotować pulpety. Pomysł okazał się fantastyczny! Mój mąż zachwycony smakiem, powiedział, że taki, rzeczy to on może jadać.
