niedziela, 3 lipca 2016

Podsumowanie 91 dni do wakacji

Moje wyzwanie dobiegło końca..
Czas na podsumowanie #91dayschallange 

To były 3 miesiące ciągłej walki ze sobą, żeby każdego dnia udowadniać sobie, że jak się chce to wszystko jest możliwe. W pewnym momencie zrozumiałam, że to nie cel jest najważniejszy, a droga jaką trzeba pokonać do tego celu..


Ale zacznijmy od początku..

Moja metamorfoza rozpoczęła się już 2 lata temu, kiedy to zobaczyłam swoje zdjęcia z wyjazdu do Francji. Moja waga i rozmiary osiągnęły najwyższy poziom, jaki kiedykolwiek odczytała waga. Wtedy się przestraszyłam, a wszystkie wymówki, że nie mogę schudnąć, bo problemy z tarczycą, że geny, że po prostu kocham jeść przestały działać. Z dnia na dzień postanowiłam robić porządek w kuchennych szafkach i rozpoczęłam rewolucję w życiu całej mojej rodziny. 

Choć już wtedy miałam wiedzę o podstawach zdrowego odżywiania i wiedziałam co robię źle, zaczęłam więcej czytać na ten temat. Do dzisiaj wciąż kupuję książki i cały czas pogłębiam swoją wiedzę, żeby zrozumieć wszystkie zależności związane z jedzeniem i zdrowym życiem. Największym wyzwaniem wtedy była decyzja, że zacznę biegać. Tak naprawdę na 99% to mogło się nie udać. Będąc jeszcze w szkole lubiłam wszelkie aktywności, ale do biegania trzeba było mnie zmuszać. Zawsze uważałam, że nie umiem biegać. Kiedy dwa lata temu zaczęłam, nie potrafiłam przebiec jednym ciągiem dłużej niż 3 minuty. Pierwsze 5 km przebiegłam po pół roku treningów. Dzisiaj przygotowuję się do pół maratonu, a kolejnym celem jest maraton! Można? Wychodzi na to, że można! To własnie bieganie pokazało mi, że wszystko jest możliwe. Trzeba tylko czasu, wytrwałości, ciągłego treningu i chęci, żeby osiągnąć więcej, żeby udowodnić sobie, że "niemożliwe nie istnieje".

Od rozpoczęcia mojej rewolucji chudłam i przybierałam na wadzę, ale nigdy nie wróciłam do tej początkowej (czerwiec 2014 - 78 kg), byłam zadowolona, ale wciąż moje ciało nie wyglądało tak jakbym tego chciała. Coraz częściej pozwalałam sobie na słodycze i inne niezdrowe posiłki. Ubrania kupione, kiedy schudłam zaczynały być za ciasne. Choć nie przestałam uprawiać sportu (wciąż regularnie biegałam, jeździłam na rowerze, chodziłam na basen i inne zajęcia) nic się nie poprawiało. Wtedy podjęłam decyzję o wyzwaniu, które zmotywuje mnie do cięższej pracy nad sobą i większej kontroli tego co robię i jem. I tak powstał pomysł na 91 dni do wakacji.

W trakcie tych 3 miesięcy były dni gorsze i lepsze. Pierwszy miesiąc skończył się wg założonego planu, schudłam ok 3,5 kg, więc zapowiadało się, że dalej będzie już z górki. Niestety w drugim miesiącu, choć jadłam i robiłam to samo co wcześniej rezultatów już takich nie było. W 3 miesiącu zmieniłam treningi i to było dobrym posunięciem. Ostatecznie schudłam ok 6 kg (zakładałam 10 kg). Jestem zadowolona, ale dalej walczę o swoją wagę :)

Rozpoczynając to wyzwanie postanowiłam się do tego dobrze przygotować, żeby nic nie mogło mnie zaskoczyć. Z rozpoczęciem każdego kolejnego tygodnia planowałam zakupy i jadłospis na kolejne 7 dni, rozpisywałam treningi i potem sama siebie rozliczałam z tego co było zaplanowane, a co w rzeczywistości zostało wykonane, ponieważ czasami musiałam zmieniać kolejność lub zamieniać treningi. Dzięki zapisywaniu wszystko miałam ciągle pod kontrolą. 

Z czasem okazało się, że to nie cel jest najważniejszy, a droga jaką trzeba pokonać do tego celu. 

Przez te 3 miesiące najistotniejsze okazało się to, aby sprostać postawionym wyzwaniom: 
- minimum 7 treningów tygodniowo
- 1,5 l wody dziennie
- zero słodyczy!!!

I to się udało (zdarza się, że wciąż piję za mało wody, ale cały czas nad tym pracuję). Kiedy w piątek - 1 lipca, mogłam zjeść co tylko chciałam i nie musiałam ćwiczyć (bo wyzwanie się skończyło), nie wykorzystałam tego, nie kupiłam ciastek, nie napiłam się coli, ani nie poszłam na kebaba. Nie miałam na to ochoty. Byłam tylko na lodach, które były moją nagrodą, za to, że tyle wytrzymałam (ponieważ jestem lodożercą, niejedzenie lodów było najtrudniejsze w czasie wyzwania) i te lody, choć z bardzo dobrej lodziarni, nie były dla mnie jakoś super dobre. To pokazało, że wypracowanie w sobie zdrowych nawyków jest trudne, ale tak samo trudne jest pozbycie się tych nawyków! Podświadomie wiem, że wszelkie jedzeniowe poprawiacze nastroju nie są mi potrzebne. Teraz muszę to utrzymać, dbać i rozwijać wszystkie dobre nawyki żywieniowe i treningowe :)

W czasie wyzwania:

Treningi 
- Treningi z YT lub DVD: 
   Gym Break - różne kombinacje
   Ewa Chodakowska - Skalpel, Killer, Turbo Spalanie 
   (a w ostatnim miesiącu ćwiczenia z książki Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską)
- 1 raz w tygodniu zajęcia Indoor Cycling
- 2-3 razy w tygodniu wybieganie (różne dystanse od 5 do 15 km)
- rower (różne dystanse 20-30 km)
- rolki (ok 30 minut intensywnej jazdy)

Odżywianie 
- codziennie szklanka wody z cytryną - zaraz po przebudzeniu
- zero cukru! - słodziłam ksylitolem lub miodem
- 5 - 6 posiłków dziennie w 3 godzinnych odstępach
- makron tylko razowy
- mąki razowe, orkiszowa, jaglana, kukurydziana
- pieczywo razowe, pełnoziarniste (tylko przed biegami jasne, bo po razowym miałam kolkę)
- kasza jaglana idealna do różnych 'słodyczy' - szarlotka, batony, kulki proteinowe
- herbaty ziołowe: pokrzywa, senes
- po treningach (od czasu do czasu) koktajle z odżywki białkowej
- czytanie wszystkich etykiet w sklepie!!!

Niedługo wstawię kilka przepisów na przekąski, które bardzo polubiłam.

Dzisiaj kończę 3 dniowy czas resetu, co oczywiście nie oznacza, że nic nie robiłam i się obżerałam. Jem regularnie z małymi cheatami, jeśli chodzi o aktywność, to tylko w piątek zrobiłam sobie dzień odpoczynku. A od jutra zaczynam aktywny urlop :)

Poniżej kilka zdjęć :)



06.2014 - 78kg vs. 06.2016 - 64 kg
 Zdjęcia kilku moich posiłków, więcej na instagramie  #91dayschallange 

Granola z owocami i jogurtem naturalnym



Owoce i twaróg do naleśników orkiszowych


Owsiane muffinki z malinami i jagodami

Koktajl z młodym jęczmieniem


Batony z kaszy jaglanej


Kurczak + kuskus + warzywa


Płatki jaglane na mleku z owocami

2 komentarze:

  1. Great article. I read this article properly. This is one of the best posts. Thanks sharing this article
    Redbubble,Spreadshirt uk,teefury coupon,t shirt hell,threadless us
    Teespring coupon,Teepublic coupon,80stees coupon codes

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wyglądasz! Ale czy 7 treningów to nie za dużo? Musimy mieć chociaż jeden dzień na regenerację, bo można się przetrenować, a to jest bardzo niebezpieczne dla organizmu. Gratuluję przygotowań do półmaratonu i maratonu! :) Ponoć gdy już biega się jakiś czas, to wszystko jest w głowie - tak mówią biegacze, ale nie jestem pewna, czy można im ufać, haha :) Jakoś mi się jednak wydaje, że te ponand 40 kilometrów to jednak w nogach też trzeba mieć ;)

    OdpowiedzUsuń

Drukowanie