piątek, 1 kwietnia 2016

Wyzwanie: 91 dni do wakacji


Dzisiaj rozpoczynam swoje wyzwanie, którego cel już dawno ustaliłam, ale jakoś tak z realizacją było ciężko w ostatnich miesiącach.

Mamy trzy miesiące do wakacji, 91 pięknych i długich wiosennych dni, żeby dogonić marzenia o zdrowym ciele ;)

Mój cel to: - 10 kg

Moje wyzwanie to:
- minimum 7 treningów tygodniowo
-1,5 l wody dziennie
- zero słodyczy!!!

Tym razem musi się udać, ponieważ wszystko mam dobrze zaplanowane. Tyle przeczytanych książek o zdrowym odżywianiu i treningach musi się w końcu do czegoś przydać.. tak więc już postanowione.. od dzisiaj działam. Jeśli chcesz się do mnie przyłączyć to serdecznie zapraszam, będzie nam razem raźniej.

Jeśli nie wiesz jak zacząć, podam Ci kilka ważnych wskazówek na początek:
- jedz w równych odstępach czasu - 5 posiłków, co 3 godziny
- wypijaj minimum 1,5 l wody dziennie
- pij wodę przed jedzeniem
- nie podjadaj między posiłkami
- czytaj etykiety wszystkiego co kupujesz - zdziwisz się ile cukru znajduje się w różnych produktach, nawet tych fit
- przygotuj plan żywieniowy na cały tydzień, zrób potrzebne zakupy wg założonego planu - unikniesz kupowania zbędnych i nadprogramowych artykułów
- każdego dnia wieczorem przygotuj jedzenie na cały następny dzień
- zaplanuj również aktywność, jaką chcesz wspomóc swoją metamorfozę

Najważniejsze jednak jest to, żeby wiedzieć czego się chce i po co się to robi. Musisz mieć swój cel, do którego chcesz dążyć. Cel jest najważniejszy, wyznacz go a potem zaplanuj swoją drogę do osiągnięcia sukcesu.

Ja zaczęłam już dzisiaj.

A tak wyglądało moje dzisiejsze menu:

śniadanie: domowa granola z jugurtem naturalnym, bananem i cynamonem
II śniadanie: smoothie
obiad: razowy makaron z zielonym pesto, indykiem i czerwoną papryką
przekąska: sok warzywny
kolacja: omlet z pomidorkami koktajlowymi, odrobiną niebieskiego sera Lazur oraz kiełkami rzodkiewki i lucerny

Pracuję jako przedstawiciel handlowy, cały dzień spędzam w samochodzie. Kiedyś myślałam, że w takich warunkach mogę jeść tylko kanapki, hot-dogi ze stacji benzynowej i cheesburgery z okienka. Ale już dawno temu nauczyłam się, że nawet w samochodzie można zjeść wszystko, tylko trzeba się przygotować.

Koniec z wymówkami, szukamy rozwiązań!

5 komentarzy:

  1. Nie chcę nic mówić, ale minimum 7 treningów? To za dużo! Powinnaś mieć przynajmniej 1 dzień ''resetu'' w tygodniu aby Twój organizm nie był przemęczony i nie dostał ''szoku''. W ten dzień resetu oczywiście nie masz leżeć ''brzuchem do góry'', ale np:. pójść na spacer, rower ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z przedmówczynią - sama padłam ofiarą treningowego reżimu i mój organizm mocno to odczuł :) Nie tylko chodzi o dobrą sylwetkę, ale i o zdrowie - to jest najważniejsze. Jeden dzień odpoczynku musi być, byleby się ruszać ogólnie - spacer, pływanie rekreacyjne :) I w pełni zgadzam się, że w samochodzie można zjeść wszystko, jeśli jest się przygotowanym - ja żyję "w biegu" i zdarza mi się jeść obiad/śniadanie w autobusie, nawet na stojąco. Grunt to dobre pudełka ;)
    Trzymam kciuki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny przepis i cudowny efekt końcowy, na pewno smaczny. Zapraszamy do założenia bezpłatnego profilu w naszym serwisie który powstał specjalnie dla blogerów. Możesz publikować tam swoje przepisy i zwiększyć grono czytelników Twojego bloga. Zapraszamy www.przepis-y.pl Pozdrawiamy Redakcja

    OdpowiedzUsuń
  4. Dałam radę z treningami, które oczywiście miały różną formę. Nie były to tylko ćwiczenia, ale również bieganie, rower czy rolki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 7 treningów? To w pewnym momencie zaczniesz spalać tkankę mięśniową a nie tłuszczową :)

    OdpowiedzUsuń

Drukowanie